<title_newspaper="Sztandar Modych"> 
<title_article="Czy to kiedy tak byo?"> 
<author_1=Regina Krzysztofiska> 
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1952">
<month="10">
<date=1952-10-24>
<period=d> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
Nasza organizacja ZMP  na Wydziale Filologii Polskiej Uniwersytetu wysaa mnie do powiatu grjeckiego, jako agitatork. Moim towarzyszem - amatorem by oficer KBW  Janek Gracz.
Pojechalimy do wsi Gry w pow. Promny.
W Grach zajechalimy do sotysa. Na pocztku by  jak zwykle z nieznajomymi  troch sztywny i oficjalny. Ale to trwao zaledwie klika minut. Bo jake: przecie syn sotysa  tak jak Janek Gracz  jest oficerem Wojska Polskiego, a drugi jest monterem w Warszawie. Wic, gdy w sotysowej chaupie zjawi si mundur, to jakby kto bliski przyjecha...
Widzicie  klarowa sotys o swojej gromadzie  wszystko zaley od ludzi. Bo s ludzie dobrzy i li. Wecie choby taki Dudek. Dzieci nie ma, nikogo poza sob nie utrzymuje, a trzech metrw zboa nie chce odstawi. Albo Koper  14 hektarw ziemi ma, i te jeszcze nic nie da pastwu. A Kalbarczyk czy Baszczyk, cho wiele tej ziemi nie maj  odstawili jak trzeba i nie pacz, e im biedno...
Zapada zmrok. Mina ju 6-ta wieczr, wic poszlimy do wietlicy. Powoli zbierali si tu ludzie. A co jeden czowiek przyszed, to mnie ogarniao wiksze zdenerwowanie. Bo niedugo trzeba zaczyna, a ja mam mwi pierwsza  o Froncie Narodowym.
Z tym pocztkiem zawsze najgorzej. Jedno wiedziaam na pewno: trzeba po prostu i od serca! Mimo to pierwsze sowa wypady jako drco i niepewnie. Potem jednak poszo ju gadko i a sama si sobie dziwiam, e tak gadko...
 Widzicie  powiadam  Front Narodowy jest po to, eby nam w Polsce byo lepiej i dostatniej. Ale, eby tak byo, to trzeba wysiku wszystkich. Zreszt sami widzicie, e to wszystko co si teraz w naszej Polsce robi, to dla ludzi pracy. Wecie chocia wasz wie  Gry. 
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_1> 
</title_article> 
</title_newspaper> 
